Co wybrać? W co grać? PC vs. Xbox 360

PC VS X360

Na ten temat wielokrotnie już się wypowiadałem w Internecie (posty na forach, wpisy na innych stronach itp.) . Jest to temat z pozoru nudny i wywołujący kłótnie, lecz jeśli spojrzeć na to obiektywnie, to można zauważyć, że wiele osób po prostu boi się kupować konsole. Ktoś, kto kilka lub kilkanaście lat gra na komputerze i jest przyzwyczajony do myszki i klawiatury, nie wyobraża sobie grać na padzie. Konsola kusi stosunkiem niskiej ceny do parametrów, ale sterowaniem odstrasza. I to jest wielki błąd! W takiej samej sytuacji sam byłem podczas podjęcia decyzji o zakupie Xboxa 360. Wydawało mi się wówczas, że granie na padzie wymaga jakiś wielkich umiejętności lub lat doświadczenia. Dla testu (jak mi to pójdzie) - podpiąłem pada do PC i próbowałem grać w różne gry. Strzelanki były tak denerwujące, że pomyślałem, że zakup konsoli byłby największym błędem mojego życia. Test nie był jednak “prawdomówny”, gdyż gry tworzone na konsole są przystosowywane do grania na padzie, a tytuły wydawane na komputery osobiste są pisane z myślą o grze na klawiaturze i myszy. Postanowiłem, więc wybrać się do Empiku i tam sprawdzić jak się naprawdę gra na Xboxie 360. Zagrałem w kilka dem, w które dość łatwo się grało, lecz nie było wśród nich ani jednej strzelanki. Postanowiłem więc zagrać na całość. Przez głowę przeszła mi myśl, że skoro tak wiele osób gra na konsoli w strzelanki to nie może być to aż tak straszne. Konsole kupiłem i pierwszego dnia zapełniłem prawie cały dysk demami i zacząłem grać. Pominę PES’a 6, którego odpaliłem, jako pierwszego ze względu na to, że został dołączony do konsoli i kilka dem typu PGR 3. Pierwszą strzelanką, w jaką zagrałem na swojej nowiutkiej konsoli był Call of Duty 2. Grafika była w nim…no nie mogę powiedzieć, że gorsza niż na PC, ale tak na oko, to lepsza też nie była. Poza tym, nie zwracałem uwagi w tym momencie na takie szczegóły. Grafiką delektowałem się wówczas w PGR 3, ale mniejsza o to. Po 1 przejściu dema puls mi skoczył, bo dema nie dałem rady ukończyć nawet, w 30%, bowiem ginąłem zaraz po wyskoczeniu z ciężarówki (osoby, które w to demo grały, wiedzą o jak wczesnym momencie mówię). Ale po 5 czy 6 próbie, demo, ciężko, bo ciężko, ale jakoś udało mi się skończyć. Po około 2h grania mykałem już jak…no, nie będę się tutaj przechwalał, że niby taki świetny jestem, ale grałem - dosłownie - jakbym od zawsze grał na konsolach, a nie na PC-cie, a przecież Xbox 360 (pomijając Pegazus’a) jest moją pierwszą konsolą. Niech to będzie przestroga dla tych, którzy rezygnują z zakupu konsoli ze względu na strach o niewygodnym czy trudnym sterowaniu. NIE kupujcie też tych przełączników pozwalających grać na X360 przy pomocy klawiatury i myszy, bo to wyrzucone pieniądze w błoto.

To na tyle, co do historii mojej i mojej konsoli. Teraz przejdę do tego, o czym chciałem napisać od początku. Otóż mam obecnie nie tylko konsole, ale także komputer pozwalający grać w najnowsze gry na najwyższych lub prawie najwyższych detalach. Oczywiste, więc jest, że od czasu do czasu lubię sobie pyknąć na blaszaku w jakąś fajną gierkę - zwłaszcza jak nie mam, w co grać na konsoli. Problem jest jeden. Jak dorwę się do PC to odstawiam konsole na około miesiąc i gram tylko na PC. Tak samo jest w odwrotną stronę. Co prawda, zaraz ktoś napisze komentarz, że przecież nikt mi konsoli nie każe odstawiać na półkę, a grać mogę codziennie. Ale to nie do końca prawda. Nie mam czasu na spędzanie całych dni na grach, a jak np. wciągnie mnie jakaś fajna gierka na PC (zwłaszcza na multi), to do konsoli nie chce się wracać. Tak miałem kiedy przyszła mi paczka z Enemy Territory - QUAKE Wars. Konsola poszła w odstawkę, a kiedy do niej wróciłem…o boże, nie potrafiłem nikogo zabić! Miałem takiego cela, prawie jak po zakupie konsoli. Tak samo miałem dzisiaj. Od dawna nie grałem na komputerze, ponieważ odkurzyłem FIFE 08 na Xboxa (która na PC jest bardzo słaba) i grałem właściwie tylko w nią. Dzisiaj kolega namówił mnie na zainstalowanie FEAR’a Combat’a na komputerze. Zainstalowałem, ponieważ sam miałem ochotę już zagrać w jakąś fajną sieciową strzelankę, No i co z tego, że chciałem? W pierwszym meczu jeden na jeden, miałem tylko 2 kile, tymczasem mój znajomy - 38. W drugim meczu, kiedy zdjęliśmy blokadę na serwerze i wpakowało się dodatkowe 10 osób - byłem 3 od końca. Aż mi się grać odechciało. Teraz sobie postanowiłem, że będę grać więcej na PC, żeby się wyćwiczyć. Tylko, że znowu kiedy wrócę na konsole, to nie będę umiał dobrze pada w ręce trzymać, więc znowu gra tylko na konsoli, żeby sobie wszystko przypomnieć i tak kółko się kręci. Wniosek z tego taki, że jeśli chcemy grać na dwóch platformach, potrzebujemy 2x więcej czasu. Nie dotyczy to np. Xboxa 360 i PS3, ale Wii, ma już inne sterowanie i też trzeba trenować, chociaż tam chyba jest bardziej intuicyjne - nie wiem, bo nie grałem.