10,000 GameScore na moim koncie

Achievement unlocked

Obrazek, który widzicie nad tym tekstem zna każdy posiadacz konsoli Xbox 360. Każdy wie również, na czym polegają te całe “osiągnięcia”, więc tego też nie będę tłumaczył. O czym więc chce napisać? Otóż wczoraj wieczorem udało mi się przekroczyć “magiczną” granicę 10,000 GS! Wiem, wiem. To nie dużo, gdy porównamy mój wynik z czołówką polskiego rankingu, nie wspominając już o światowym. Jednak z drugiej strony, to osoby mające po 60-70 czy nawet 100k GS potrafią jedną grę przejść 5-6 razy na różnych poziomach trudności, żeby tylko po to, żeby zobaczyć uwielbiane przez większość osób hasło “Achievement unlocked”. Wracając do moich osiągów, to uważam, że mam dość wysoki wynik. Przy tej ocenie biorę pod uwagę fakt, że wiele gier nie przeszedłem nawet raz, bo mi się nie podobały albo znudziły, wiele meczy online grałem poza rankingiem i specjalnie nie biłem achievmentów, których odblokowanie zajęło by mi więcej niż 10 minut. Przyznaje, że czasem grałem z myślą, o gamescorze, ale było to sporadyczne. Szczególnie pamiętam Call of Duty 3, które przechodziłem grając dość pod kątem osiągnięć. Zrobiłem takie achievementy jak: „przejdź cały poziom bez używania broni“, ale osiągnięcia za przejście gry na najwyższym poziomie trudności już nie odblokowałem. Zostając przy tym tytule, chciałbym przyznać, że sieciowe achievementy również starałem się bić, ale tylko do czasu. Zrobiłem osiągnięcie za 200 punktów rankingowych, potem 2000, a kiedy byłem gdzieś w okolicach 4000 odechciało mi się dalsze bicie i zacząłem grać poza rankingiem. Wolałem grać na “player” meczach, ze względu na możliwość zaproszenia w dowolnym momencie jakiegoś polaka. Teraz szykuje się na powrót do CoD’a 3 i zrobienia mojego pierwszego całaka (na grach z płyt, bo mam już 200 GS w UNO) właśnie na tej produkcji.