
James Bond Quantum of Solance jest już troche na rynku i zapewne wielu z Was miało okazje zagrać w ten tytuł. Ja osobiście słyszałem wiele opini na temat tej gry i chociaż były zróżnicowane, to jednak każdy oceniał go pozytywnie.
Słysząc te wszystkie opinie, widząc screeny i filmiki postanowiłem osobiście sprawdzić czy najnowsza część przygód brytyjskiego agenta jest tak dobry, jak każdy sądzi. Sam lubię zarówno filmy jak i gry z serii o Bondzie, więc byłem pozytywnie nastawiony kiedy wkładałem płytę do czytnika mojego x-klocka. Gra miała jednak dość wysko ustawioną poprzeczkę, którą musiała przeskoczyć by przypaść mi do gustu. Poprzeczkę tą ustawiła poprzednia część z serii (oczywiście mówię o serii gier), czyli NightFire (tutaj jeszcze graliśmy Piercem Brosnanem). Od tej części na ekranach kinowych mogliśmy zobaczyć aż dwie odsłony filmu o naszym ulubionym agencie. Mówie oczywiście o Casino Royale i tytułowym Quantum of Solance i chociaż gra ma podtytuł tej ostatniej części, to dla scen z Casino Royale nie brakło miejsca. Dlatego mamy możliwość zagrania np w misji, gdzie naszym zadaniem jest dotarcie do naszego Astona Martina po zażyciu tajemniczej substancji, która nam dożucono do drinka. Co prawda jest to najkrótsza misja w grze, ale po pierwsze nie jedyna nawiązująca do Casino Royale, a po drugie utrzymuje klimat gry.
Chyba najważniejszym aspektem tej gry jest grywalność, która stoi na wysokim poziomie. Sterowanie jest bardzo wygodne, Bond porusza się w realistyczny, łatwy do wyczucia sposób, a my możemy się skupić na efektownym zdejmowaniu przeciwników. Kolejnym atutem jest fakt, że niema ani jednej misji, w której nie możemy dać się zauważyć. Przez większość misji możemy sobie “wybrać” jak chcemy grac - po prostu albo chodzimi niezauważeni, powoli, zbliżamy się do przeciwników, chowamy za co drugą przeszkodą i zdejmujemy przeciwników za pomocą pistoletu z tłumikiem, jednym strzałem w tył głowy. Jeśli taki styl gry nam nie odpowiada, lub po prostu nas zauważą, wyciągamy M-16 i rozwalamy wszystkich niczym jakiś predator. Fajnym pomysłem jest walka w ręcz, nawiązująca po części do tej z The Bourne Conspiracy. Polega on na tym, że jeśli jesteśmy blisko przeciwnika, to wówczas możemy wcisnąć prawy analog (na PC był to chyba klawisz Q), a następnie pojawia nam się na ekranie przycisk, który musimy wcisnąć w odpowednim czasie. Jeśli uda nam się to zrobić poprawnie (a jest to bardzo proste i praktycznie trudno to zepsuć), to Bond w efektowny sposób znokałtuje przeciwnika. Sceny te wyglądają bardzo efektownie i nadają grze filmowy klimat. Kolejnym ciekawym elementem rozgrywki jest łamanie zabezpieczeń. Po prostu wciskamy w odpowiedniej kolejność przyciski na D-Padzie (zgodnie z tym, co wyświetli nam się na ekranie).
Ostatnio czytałem recenzje tej gry na jednym z dość popularnych polskich serwisów poświęconych grom na konsole i PC. Recenzent narzekał na grafikę, która jego zdaniem był brzydka i przy większej sieczce się zrywała. Nie wiem jak to możliwe, może mam lepszy procesor graficzny w swojej konsoli (joke), może on grał na PC, który po prostu nie podołał wymaganiom tego tytułu, ale przez całą rozgrywkę, gra nie przycieła mi się ani razu. Poza tym graficznie gra prezentuje się całkiem nieźle. Fakt faktem, że filmiki nie są być za ładne, bo chyba w trakcie samej rozgrywki grafika jest ładniejsza, niż w filmikach, ale nie można mieć wszystkiego. Słyszałem również opinię, że w grze zabrakło pościgów. To prawda. Ten element mógłby być dość ciekawy, biorąc pod uwagę wysoką jakość całego tytułu, choć szczerze powiedziawszy to ja sam nie zauważyłem jego braku. Dopiero kiedy przeczytałem ten komentarz na jendym z for internetowych, zorientowałem się, czego panowie z Treyarch (odpowiedzialni również za Call of Duty 3 i World at War).
Nie można nie wspomnieć też o ścieżce dźwiękowej w grze. Same efekty wybuchów, dźwięki wystrzałów itp. są dość realistyczne, ale najlepsza jest muzyka. Zwykle w grach, kiedy mamy jakąś ostrą siekę, to słyszymy piosenki z gatunku Rock’a, Heavy Metalu itp. W Quantum of Solance otrzymujemy muzykę klasyczną, co nieasmowicie nadaje Bond’owski klimat.
Quantum of Solace to nietylko niesamowita kampania. To również doskonały tryb multiplayer. Gra oferuje około dziesięcioma rodzajami rozgrywki. Poza takimi trybami jak zwykły Team Deadmech możemy znaleść również tryb, w którym na zmiane każdy z rozgrywki wciela się w rolę Bonda (ma dwa życia), a reszta graczy go gania i próbuje zabić agenta. Oczywiście jego zadaniem też jest również zabicie przeciwników. Za rozgrywkę dostajemy specjalne punkty, które później możemy wymieniać na bronie i dodatki do nich. Przypomina to system XP z Call of Duty 4 i 5.
Podsumowując James Bond Quantum of Solace to tytuł godny polecenia, każdemu kto lubi dobre strzelanki. Zaś dla fanów brytyjskiego agenta jest to pozycja wręcz obowiązkowa. Gra niema żadnych większych, widocznych wad, a pod względem grafiki, dźwięku i grywalności tytuł prezentuje się conajmniej dobrze.



Najnowsze komentarze