Mirror’s Edge - a miało być tak pięknie

Mirror's Edge Top

Nareszcie! Myśleliśmy, że już wszystko było, ale jednak nie! Po kilkunastu miesiącach ciągłych wyścigów i strzelanin w końcu dostaliśmy coś świeżego - Mirror’s Edge, bardzo, ale to bardzo ciekawy tytuł od EA.

Fabuła tytułu jest banalna. Szczerze powiedziawszy to wydaje mi się, że została dodana tylko po to, żeby gra nie dostała słabych ocen ze względu na brak historii. No więc tak. W grze wcielamy się w Faith - kurierkę, która musi dostarczać wiadomości. Chodzi o to, że na świecie zapanował rodzaj “terroru”, który monitoruje cały przepływ informacji. Dlatego potrzebni są kurierzy, którzy dostarczą wiadomości do celu, bez przechodzenia przez cenzurę.

Grę widzimy z pierwszej osoby, co w tego typu tytułach jest dość nietypowe. Nasz hud jest bardzo ograniczony, właściwie tylko do kropki na środku ekranu, która jest czymś w rodzaju celownika - pomaga ona na wycelowanie w miejsce, na które chcemy skoczyć.

Naszym zadaniem w grze jest tak naprawde bieganie po budynkach, dachach itp. Niestety, panowie z EA uznali, że gra w której nie robi się nic więcej będzie nudna, dlatego dodali nam przeciwników. Są to żołnierze, którzy chcą nas postrzymać. I o ile system pokonywania przeszkód jest genialny i bardzo przyjemny, o tyle system walki i strzelania jest BEZNADZIEJNY. Na szczęscie i na to jest sposób. Po pierwsze, kiedy przechodzimy tryb historii, możemy nie walczyć z przeciwnikami, tylko po prostu im uciec. Niestety są również momenty, kiedy to waczyć musimy. Drugim sposobem jest nie granie w trybie historii, tylko wyścigi na czas. Chodzi o to, by pokonać trasę z punktu A do punktu B w jak najkrótszym czasie.

No cóż, nie wiem czy można to nazwać recenzją, lecz jest to skrócony opis gry, który przybliży fakty na temat tej gry, osobom, które chcą ją zakupić. Dodatkowo zamieszczam trailer gry.